Każda rodzina ma w swojej tradycji opowiadania, które przekazywane są z pokolenia na pokolenie, często bezkrytycznie, bez próby sprawdzenia ich prawdziwości. Genealog mający narzędzia i znający sposoby powinien je jednak weryfikować. Przedstawię tu moją próbę zmagania się z historią sprzed 100 lat.

Najpierw był materiał źródłowy czyli wspomnienia mojej mamy, Jadwigi Szczudło z domu Buchowskiej, córki Weroniki Buchowskiej z domu Węgrowskiej. Mama urodziła się w roku 1929, a więc opowiada historię zasłyszaną w rodzinnym domu, najprawdopodobniej od matki.

Moja babcia Aleksandra Węgrowska z domu Dubowska z Dubowa urodziła sześcioro dzieci; dwóch synów i cztery córki. Najstarsza z nich, Maria urodziła się w 1897 r., Aniela – 1900 r., Weronika – 1902 r., Jadwiga – 1905 r. Chłopcy zmarli w wieku niemowlęcym, córki się wychowały.

Kiedy jeszcze babcia była w ciąży z Jadzią, czwartą córką, dziadek Jan Węgrowski wyjechał do Ameryki. Zostawił swoją żonę bez środków do życia. Było jej bardzo ciężko. Jej przyjaciółką była pani Bołdecka, która była chrzestną Anieli.

Wtedy w Sejnach była moda na wyjazdy do Odessy. Kiedy jedna rodzina wyjechała, zaraz ściągała drugą. W tym okresie pół Sejn wyjechało (tu babcia sobie pojechała – przypisek autora), więc m.in. zamierzali wyjechać i Bołdeccy. Pani Bołdecka zaproponowała babci, żeby dała jej na wychowanie Anielę, bez formalnej adopcji. Babcia zgodziła się i Aniela wyjechała. Z korespondencji, jaką utrzymywała z rodziną wiadomo, że chodziła tam do szkoły.

Aniela_W

Aniela_Węgrowska.

Kiedy w 1913 roku zmarła pani Bołdecka, jej mąż Józef spytał Anielę czy nie ma w Sejnach starszej siostry. – Jest Mania, trzy lata starsza ode mnie – padła odpowiedź. Wtedy dziewczyny mogły wychodzić za mąż w wieku 16 lat. Bołdecki napisał do Mani i do babci po zgodę. Babcia była przerażona – toś ty jeszcze dziecko – mówiła. Jednak Mania od razu zdecydowała, że wyjdzie za Bołdeckiego. Odpisała mu pozytywnie, a on przysłał jej na drogę porządną odzież i pieniądze. Umówili się, kiedy wyjedzie z Suwałk i jak będzie można ją poznać. Wysiadając z pociągu w Odessie miała trzymać pod pachą zieloną książkę. Wszystko poszło dobrze, dojechała szczęśliwie, zaraz ustalili datę ślubu i zaprosili babcię. Babcia oczywiście pojechała, była tam 2 tygodnie. W czasie pobytu zauważyła jednak, że Mania młodszą siostrę Anielę krzywdzi, więc postanowiła zabrać ją do Sejn. Dwa tygodnie po ich powrocie wybuchła I wojna światowa i kontakt się urwał (oficjalny początek wojny 28.07.1914 r. – przypis autora).

Z Sejn zabierali chłopców na front japoński. Wzięli między innymi Józefa Balewicza – sąsiada babci. Kiedy wracał z wojny (zakończyła się 5.09.1905 r. pokojem w Portsmouth – przypis autora), zaszedł do Odessy i znalazł Manię. Miała trzech synów. Później była rewolucja i nie wiadomo co się z nimi wtedy stało, gdyż byli zamożni. Do dziś nie ma żadnej wiadomości. Na wojnie japońskiej razem z Balewiczem był Michał Buchowski i Antoni – mój stryj. Wszyscy pieszo wracali do Sejn.”

Historia smutna, ale ciekawa i zawierająca sporo faktów. Pokusiłem się o ich sprawdzenie, świadom, że szukam bliskiej rodziny; ciotki mojej mamy. Jedynym dokumentem zachowanym w rodzinnym archiwum była mocno już nadwerężona przez czas i muchy fotografia ślubna domniemanego Józefa Bołdeckiego z Marią Węgrowską. Odrestaurowałem ją za pomocą wacika z olejkiem kamforowym, a potem zeskanowałem.

boldecki_2

Odessa, 1914 rok. Marianna Węgrowska z mężem.

Już pobieżne skojarzenie faktów historycznych z tej opowieści wykazało sprzeczność; wojna japońska była w 1905 roku, a pierwsza wojna światowa wybuchła w 1914 roku. Dwa tygodnie przed I wojną był ślub, a dopiero później, po roku 1914 mogły rodzić się dzieci, które rzekomo widziane były w Odessie przez wracających z wojny japońskiej, a więc w 1905 roku, Sejnian. Coś tu nie gra!

Niemniej nie kwestionując całej opowieści postanowiłem pójść tropem małżeństwa zawartego w Odessie w 1914 roku. Zacząłem wyszukiwać w Internecie Bołdeckich związanych z Odessą. Najpierw trafiłem na Leonida. Telefoniczna rozmowa z nim była miła, ale nie wniosła do mojej sprawy nic nowego. Według mojego rozmówcy, jego Bołdeccy pochodzili z małego miasteczka w centralnej Rosji. Rozmowa zakończyła się zachętą do skontaktowania się z mieszkającą w Kijowie siostrą Leonida, która lepiej orientowała się w kwestiach rodzinnych. Jednak i ten kontakt nie przyniósł żadnego przełomu w moich poszukiwaniach. Zniechęcony brakiem efektów odłożyłem sprawę na kilka lat. Kolejny raz natchnienie przyszło kiedy pozyskałem nową znajomość z Ukrainy. Mieszkająca w Kijowie Elena Mikulczyk ma polskie korzenie związane z Suwalszczyzną i Ziemią Kaliską (Mikstat). Zainteresowana poszukiwaniem metryk z bliskiego i mi regionu napisała maila do Suwalskiego Towarzystwa Genealogicznego. Jednak w przeciągu kilku miesięcy nikt z listy mailingowej STG nie zaoferował jej pomocy. Kiedy to stwierdziłem, postanowiłem się zaangażować, mimo ograniczonych możliwości – znaczna odległość Suwalszczyzny, a konkretnie Archiwum Państwowego w Suwałkach od aktualnego miejsca mojego zamieszkania.

Moja pomoc sprowadzała się głównie do transkrypcji na komputer treści metryk pisanych po polsku ręcznie. Elena sprawnie poruszała się w Internecie, gdzie wyszukiwała potrzebne jej metryki. Ja je tylko przepisywałem, a czasem tłumaczyłem znaczenie słów mało znanych czy staropolskich. Z korespondencją nie miałem kłopotu, bo każdy pisał po swojemu. Ja ze szkoły znałem język rosyjski, a ona rozumiała moje pisanie po polsku. Z czasem do mojego zakresu pomocy weszło też regulowanie należności za usługi polskiego archiwum, świadczone na rzecz mojej koleżanki z Kijowa. Ona za to była moim pełnomocnikiem na wschodzie; pisała do archiwów, płaciła moje należności w tamtejszych archiwach. Stale była też pod ręką, „na długość maila” w razie potrzeby dokonania transkrypcji tekstu ręcznie pisanego cyrylicą na komputer. Bardzo sobie cenię jej pomoc.

wegrowska_marianna_ur

Akt chrztu Marianny Węgrowskiej

  1. Sejny. Działo się w mieście Sejny 17/ 29 czerwca 1898 o godzinie pierwszej po południu. Stawił się Jan Węgrowski 28 lat, robotnik, mieszkaniec gminy Pokrowsk, сzasowo przebywający w mieście Sejny, w obecności Andrzeja Lutkiewicza 55 pięć lat i Feliksa Zarzeckiego 57 lat życia, obydwóch gospodarzy mieszkających w mieście Sejny i okazał nam dziecię płci żeńskiej, oświadczając, że urodziło się w mieście Sejny 14 /26 czerwca tego roku o godzinie ósmej rano, z jego legalnej żony Aleksandry z Dubowskich, 27 lat. Dziecku temu na chrzcie świętym dziś odbytym przez księdza Józefa Kaunasa Wikariusza Katedralnego dano imię Marianna, a rodzicami chrzestnymi byli Dominik Ziniewicz i Paulina Wiewiórkowska. Akt ten stawającym i świadkom niepiśmiennym przeczytany a przez Nas tylko podpisany został.

Realizując swoje poszukiwania wysłałem Elenie zdjęcie ślubne Marianny Węgrowskiej i informacje pozyskane od mamy. Prosiłem o zwrócenie się do Archiwum w Odessie w celu wyszukania tam metryk rodziny Bołdeckich. Niestety, w tym czasie (2010 rok) archiwum było w remoncie i nic się nie dało zrobić. Musiałem czekać. W międzyczasie Elena rozważała różne opcje poszukiwania wśród potomków dawnych mieszkańców Odessy, których przed rewolucją, w 1912 roku było 500 tys., a po rewolucji, w 1920 już tylko 370 tys. osób. Innym pomysłem szukania poza archiwum było zwrócenie się do miejscowej Polonii liczącej około 2 tys. osób czy na portalach społecznościowych. Nic to jednak nie dało, bo zarówno Polonia jak i inni, z których wielu miało polskie korzenie, aktualnie uważając się za Rosjan lub Ukraińców żyją tylko czasem teraźniejszym. Rzadko kto ma wiedzę wykraczającą poza pokolenie dziadków.

Wreszcie mojej pomocnicy Elenie udało się dowiedzieć, że miejscowe archiwum dokumentów z interesujących mnie lat nie ma, bo w 1941 roku Archiwum w Odessie było ewakuowane do Saratowa w centralnej Rosji. W listopadzie 2010 roku w moim imieniu Elena wystąpiła do Saratowa. Odpowiedź przyszła po kilku tygodniach.

boldeskul_metryka_slub

Wpis w księdze o ślubie w Odessie. 

Napisano w niej, że „w księdze metrykalnej kościoła rzymsko- katolickiego parafii Odessa za rok 1914 jest wpis nr 54 z 26 maja (data wskazana wg starego kalendarza) o ślubie mieszkańca guberni kijowskiej Kaliksta Buldeskula, wdowca lat 39, i mieszkanki guberni suwalskiej Marianny Węgrowskiej, panny lat 16. Rodzice pana młodego Iwan (Jan) Boldeskul i Józefa Kozłowska, rodzice panny młodej; Iwan (Jan) Węgrowski i Aleksandra Dubowska. Świadek: Stanisław Burdzej.

Tak, to było zaskoczenie. Dokument zaskakiwał w kwestii danych małżonka. Miał spodziewane 39 lat, był wdowcem, ale nazywał się Kalikst Boldeskul!!! Nie Bołdecki i nie Józef, ale Kalikst Boldeskul. Co z tym zrobić? Dopytywana w tej kwestii mama szybko przystosowała się do nowej opcji. Przypomniała sobie, że mówili na niego Bołdecki, ale chyba dlatego, że miał on jakieś dziwne nazwisko.

Wiedząc, że szukanie Bołdeckiego wiedzie w ślepą uliczkę, zacząłem interesować się nazwiskiem Boldeskul. I tu zaskoczenie. Najpowszechniejszą osobą o tym nazwisku jest w Internecie KAROL BOLDESKUL. Z artykułu w tygodniku „Polityka” dowiadujemy się, że „…wiosną 1919 r. … kierownictwo wywiadu i kontrwywiadu objął po kilku tygodniach major Karol Bołdeskuł. Był znakomicie do tego przygotowany. Znał języki (niemiecki, francuski, czeski i rosyjski), miał olbrzymią wiedzę o armii niemieckiej, austriackiej, włoskiej, francuskiej, brytyjskiej, był, by przywołać opinię gen. Rozwadowskiego, oficerem „o nieugiętej woli i energii, dysponującym wielkim zasobem wiedzy fachowej i pełnym wszechstronnym wykształceniem wojskowym”. Miał tylko jedną wadę – nie był piłsudczykiem.”

(http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/historia/272590,1,sluzby-komendanta.read )

Wikipedia dopowiada, że ur. w 1877 r. Karol Bołdeskuł to pułkownik dyplomowany Wojska Polskiego. W czasie I wojny światowej, od jesieni 1915 do sierpnia 1917, był szefem radiowywiadu państw centralnych na całym froncie wschodnim. Z dniem 12 stycznia 1919 został przyjęty do Wojska Polskiego z byłej cesarskiej i królewskiej Armii, z zatwierdzeniem posiadanego stopnia majora i przydzielony do Oddziału VI Informacyjnego Sztabu Generalnego. W Oddziale VI zajmował stanowisko szefa Sekcji Spraw Wojskowo-Politycznych, a następnie szefa Sekcji Spraw Zachodu. 1 kwietnia 1919 został wyznaczony na stanowisko szefa tego oddziału, a po reorganizacji przeprowadzonej w maju 1919 – szefa Oddziału II Informacyjnego Naczelnego Dowództwa. Z dniem 1 października 1922 przeniesiony został, w drodze superrewizji (uznany za inwalidę), w stan spoczynku.

————————————————————————–

Lektura tekstów o zasłużonym dla Polski patriocie, pochodzącym gdzieś spod Kołomyi błyskotliwym oficerze obudziła we mnie apetyt na wpisanie Karola do rodziny, chociażby jako brata mojego Kaliksta. W końcu mój był jedynie dwa lata starszy od Karola. Jednak nie mając żadnych poza aktem ślubu dokumentów po Kalikście, szwagrze mojej babci Weroniki Buchowskiej, musiałem poprzestać na przypuszczeniach. Nadal jednak poszukiwałem Boldeskulów z Odessy, Kaliksta, jego żony Marianny i ewentualnych dzieci.

Z pomocą przyszli moi amerykańscy przyjaciele, którzy podrzucili kilka ciekawych dokumentów. Jednym z nich był rejestr pasażerów statku „USNS General M.L. Hersey”, którym w dniach 14 – 30 listopad 1950 r. z Guiguan, Samar, Philiphines do San Francisco podróżowała Sophie Boldeskul licząca lat 52, dokładnie tyle ile mogła mieć moja Marianna. Sophie ukazana tu była jako mieszkanka kalifornijskiego miasta San Francisco, 216 – 4 Ave, Apt. 3. Jednak w książce telefonicznej San Francisco z tamtych lat figuruje … Boldeskul Marina (może być to amerykańska wersja imienia „Marianna”) zamieszkała przy 5140 Jordan Avenue czyli pod innym adresem niż Sophie. Obie te osoby łączy kolejny dokument; z 17 kwietnia 1956 r. akt naturalizacji – przyznania obywatelstwa amerykańskiego. Na dokumencie rejestracyjnym o numerze 7909062 widnieją dane Sophii Mariny Boldeskul z adresem Mariny z książki telefonicznej San Francisco.

naturalization2

Marina Boldeskul zmarła w marcu 1979 roku, o czym dowiadujemy się z bazy danych pod nazwą Social Security Death Index – wykaz numerów SSN (amerykański odpowiednik naszego numeru pesel). Osoba ta miała przypisany numer 569-42-4707 wydany przez Konsulat Stanów Zjednoczonych Ameryki w Izraelu, Jeruzalem przed 1951 rokiem.

Odpowiedzi na pytanie czy Marina Boldeskul była rzeczywiście siostrą mojej babci Weroniki, może udzielić ktoś kto zajrzy do archiwum amerykańskiego i zbada dokumenty, na podstawie których wydano zgodę na naturalizację. Zamierzam nadal o to zabiegać.

Andrzej Szczudło

Artykuł publikowany w numerze 11/2016 periodyku genealogicznego

pt. More maiorum; http://www.moremaiorum.pl/aktualny-numer/