Tagi

,

Genealog z metrykami obcuje na co dzień. Po wielu latach pracy z czasem się z nimi oswaja i ziewając szuka w nich tylko dat i nazwisk. Ale czasami trafia na perełki, które z jakiegoś względu wymykają się standardom i sprawiają, że o ziewaniu nie ma mowy.
Dla mnie taką metryką zachowaną w moich zbiorach z innych powodów niż dane krewniaka, jest dokument wypisany w 1834 roku w parafii Berżniki. Najpierw przytoczę go w pełnej treści, a potem skomentuję.
52. Działo się we wsi Kościelnej Berżnikach dnia 30 listopada 1834 roku o godzinie pierwszej z południa. Wiadomo czynimy, że w przytomności świadków Jakoba Libickiego lat 75 tudzież Mateusza Kukowskiego lat 45 mających obu wyrobników we wsi Kościelnej Berżnikach zamieszkałych stronom nie krewnych na dniu dzisiejszym zawarte zostało religijne małżeństwo między Franciszkiem Koszupskim rozwiedzionym z pierwszą żoną wyrobnikiem w mieście Gołdapiu w Kraju Królewsko- Pruskim urodzonym z Krzysztofa i Krystyny z Krauzów małżonków Koszupskich obu już zmarłych a we wsi Świacku zamieszkałym lat trzydzieści óśm mającym a panną Karoliną córką Pawła i Maryanny z Gorczyckich obu już nieżyjących lat 32 liczącą w mieście Serejach urodzoną a we wsi Świacku w służbie zostającą. Małżeństwo to poprzedziły trzy zapowiedzi w dniach 26 października, 2 i 9 listopada roku bieżącego w parafii Berżnickiej. Tamowanie małżeństwa nie zaszło. Małżonkowie nowi oświadczają iż umowy żadnej przedślubnej niezawarli.
Akt ten stawającym i świadkom przeczytany przez nas podpisany został ile że osoby w akcie ujęte pisać nie umieją.

Co mnie tu wzrusza, spyta ktoś? Przede wszystkim to, że metryka jest po polsku, co w kraju pod zaborami przez 123 lata nie było powszechne. Po 1868 roku w moich parafiach metryki były pisane po rusku. Po drugie – ta polszczyzna, ten język. Bardzo mile wspominam słowo „óśm”, które kojarzy mi się z przedwojenną polonistką Zofią Ołeksiuk. Pani ta uczyła mnie języka ojczystego w Sejnach w 1962 roku, zaraz po przenosinach z Olecka w dawnym „Kraju Pruskim”. W Olecku mówiło się „od ośmiu odjąć pięć” a u pani Ołeksiuk musiało być inaczej- „od óśmiu”. Lubię też słowo „tudzież”, które dziś brzmi już archaicznie. Z ciekawością przeczytałem w tej metryce, że w owych czasach mógł być rozwiedziony zwykły wyrobnik (sic!). Atrakcją jest też jego zagraniczne pochodzenie; z Kraju Królewsko- Pruskiego (z Prus Książęcych). Bardzo podoba mi się także określenie „tamowanie małżeństwa”.
Jest w tej metryce kilka innych skojarzeń wynikających z moich dotychczasowych poszukiwań. Mój najważniejszy przodek, „samiec Alfa” rodu po mieczu to Paweł Szczudło (1812- 1895) urodzony w parafii Teolin. Ówczesny Teolin dziś nosi nazwę Spoćkinie a tuż obok znajduje się wzmiankowana w tej metryce miejscowość Świack. Mój pradziadek Adam Szczudło (1847- 1911) był synem Pawła i Marianny Gorczyńskiej, w niektórych metrykach pisanej jako Gorczycka czyli jak w tym dokumencie i także jak ta w Serejach urodzonej.
Jak więc widać na moich przykładach, nawet w z pozoru nudnych metrykach znaleźć można coś oryginalnego, godnego zainteresowania. Zachęcam do poszukiwania perełek wśród zwykłych na oko dokumentów.

Reklamy