Tagi

,

Stanisław Buchowski (1903 – 1945)
Urodził się 4 maja 1903 roku z ojca Michała (1856- 1942) i matki Teresy z Malinowskich (1865- 1935) pochodzącej z Romanowców k. Krasnopola).
Michał Buchowski był gospodarzem we wsi Gawieniance, od dawna zasiedlonej głównie przez rodzinę Buchowskich i Okulanisów. W przekazach ustnych sugerowano, że protoplaści tych rodzin dali początek wsi.
Stanisław wychowywał się w ojczystej wsi, podobnie jak cała siódemka jego rodzeństwa, 5 starszych (Anna, Antoni, Weronika, Wincenty, Agata) i 2 młodszych (Władysława, Józef).

stach-buchowski-2

Nie uczęszczał do szkół, ale ojciec zapewnił mu naukę w domu. Na okres zimy w domu Michała Buchowskiego kwaterował nauczyciel, który uczył czytać i pisać wszystkie dzieci w domu.
Okres młodzieńczy przypadł Stanisławowi na czas I wojny światowej; miał 11 lat, kiedy wybuchła, a 15 kiedy się kończyła. Jednak nigdy dzieciom o niej nie wspominał.

stach-buchowski

Do wojska trafił już po wojnie. Służył w żandarmerii wojskowej, najprawdopodobniej w Suwałkach, z czego pozostało zdjęcie w rodzinnym archiwum. W mundurze jego smukła sylwetka prezentowała się doskonale.

Po wojsku zamieszkał Stanisław w rodzinnej wsi. Zaangażował się w działalność Stowarzyszenia Młodzieży Katolickiej przy parafii sejneńskiej. Należał też do grupy teatralnej i do chóru, w którym odgrywał niepoślednią rolę. Jak wspomina córka Jadwiga, jego talent muzyczny i wyjątkowa skala głosu pozwalały śpiewać różnymi głosami. Dyrygent chóru, którym był Bronisław Jesionowski często korzystał z konsultacji ze Stanisławem, kiedy miał wątpliwości w kwestiach muzycznych. Poza chórem Stanisław zyskał sławę śpiewaka pogrzebowego, gdzie często proszony był też do prowadzenia różańca.

W SMK Stanisław poznał Weronikę Węgrowską (1902- 1989), z którą wziął ślub w dniu 29 października 1928 roku. Niestety jego partnerka nie była akceptowana przez teścia, gdyż była osobą bez majątku, z miasta. Michał Buchowski, ojciec Stanisława wyprawił synowi wesele, ale odmówił uposażenia go na majątku rodzinnym, więc pan młody zaraz po ślubie musiał się z rodzinnego domu wyprowadzić otrzymując tylko dywan i poduszkę. Zamieszkał u swojej żony w Sejnach, razem z jej siostrą Anielą. Drewniany domek nad rzeką Marychą, gdzie mieszkali był własnością sejneńskiego Żyda.

Po 4 latach zmiękło jednak michałowe serce i zmienił swoją pierwotną decyzję. Być może przekonała go synowa, a może postawa syna, który dla swojej wybranki gotów był wyrzec się majątku i ciężko pracował w betoniarni w Sejnach. W czasie zamieszkiwania w Sejnach, 15 lipca 1929 roku urodziło się Stanisławowi i Weronice pierwsze dziecko; córka Jadwiga.

W 1932 roku Michał Buchowski opisał na syna Stanisława 20 mórg ziemi z lasem, położonych w Gawieniancach, rodzinnej wsi Buchowskich. Dodał jeszcze do tego krowę i ul z pszczołami. Młodzi przeprowadzili się na wieś z mieszanymi uczuciami; Stanisław – szczęśliwy jak nigdy, Weronika – pełna obaw. Zamieszkali u wujostwa Franciszka (1900- 1977) i Władysławy Okulanisów (1908-1976). Od razu wzięli się za budowę domu. Mimo, że była już po raz drugi w ciąży, Weronika musiała mężowi pomagać; przy piłowaniu desek, opiłowywaniu węgłów, spuszczaniu drzewa itd. Dla ciężarnej kobiety była to bardzo ciężka praca. Jednak nie zaszkodziła. 1 stycznia 1933 r. urodziła drugą córkę, Helenę, a w późniejszych latach jeszcze dwóch chłopców; Ireneusza (1937) i Bronisława (1940).

1942r

Pracowite, ale szczęśliwe życie rodziny przerwała wojna. Pod okupacją przyciśnięci przymusem ekonomicznym mieszkańcy wsi zmuszeni byli podejmować się nawet zabronionych przez okupanta zajęć. Stanisław zajmował się ubojem świń, wyprawianiem skór, kopaniem studni. Tego ostatniego zajęcia omal nie przypłacił życiem, kiedy będąc w wykopie studziennym urwało mu się wiadro z ziemią i spadło na głowę.

W chwili wybuchu wojny Stanisław był sołtysem wsi Gawieniance i wsi przyległych; Zagówiec, Łumbie, Bierżynie, Podgawieniance. Wynikające z tej funkcji obowiązki bywały uciążliwe. Między innymi polegały na wyznaczaniu kwater dla różnych osób przysyłanych do wsi przez władze okupacyjne. Kiedy sołtys kwatery nie znalazł, musiał umieścić lokatora u siebie. W ten sposób do jego skromnego domku na górce, zasiedlonego przez 6 osób został zakwaterowany rzekomy geodeta, który okazał się szpiclem. Rozszyfrowany przez miejscową partyzantkę został zabity w jego domu. Z tego powodu Stanisław Buchowski musiał się ukrywać, co miało miejsce u brata Antoniego w Pełelach. Stamtąd w dniu 17 lutego 1944 r. został zabrany do gestapo w Sejnach, gdzie był katowany. Opowiadały o tym kobiety pracujące w pralni.

Z Sejn trafił do Ragnit (dziś Nieman w obwodzie kaliningradzkim), skąd w maju 1944 r. przysłał rodzinie jedyną korespondencję. Na nieszczęście zaginęła ona podczas ewakuacji rodziny przed nalotem lotniczym.

Z wojny nigdy nie wrócił. Nie było żadnej informacji o śmierci i miejscu pochówku.

P o s z u k i w a n i a

Zmasowaną akcję poszukiwawczą podjąłem osobiście po roku 1993, po ukazaniu się książki Waldemara Monkiewicza i Adama Dobrońskiego pt. Ofiary terroru hitlerowskiego na Suwalszczyźnie w latach 1939 – 1945 (ISBN 83-901545-0-1). Główną wartością tej pozycji był dla mnie umieszczony w niej „Wykaz ustalonych osób z Suwalszczyzny, które zostały zamordowane lub zginęły na skutek terroru okupanta hitlerowskiego w latach 1939 – 1944”. Na stronie 56 jest wymieniony nasz dziadek. Notka brzmi następująco:

„Buchanowski lub Buchowski Stanisław, lat 41, rolnik, zabrany w 1944 r. z Gawieniańc, zginął 9 maja 1945 r. w Ragnecie.”

W roku 1994 wystąpiłem z pismem do Polskiego Czerwonego Krzyża w Warszawie z prośbą o pomoc w poszukiwaniach dziadka. Po pół roku uzyskałem odpowiedź – prośbę o uzupełnienie dokumentacji w sprawie personaliów poszukiwanego. Minęło 2,5 roku zanim przyszła odpowiedź z PCK; „nie posiadamy żadnych informacji o poszukiwanym”.

W roku 1995 napisałem pismo do Parafii Polskiej w Sowietsku w Rosji (dawniej Tylża, obecnie Obwód Kaliningradzki), opisując okoliczności. Żadnego odzewu nie uzyskałem.

Wreszcie uwierzyłem w możliwości mediów, pisząc w 1998 roku do telewizyjnego programu „Dopóki żyje ostatni świadek…”. Bez echa i tu.

Po kilku latach starań udało nam się dotrzeć do autora książki, w której była wzmianka o dziadku. Adam Dobroński był wtedy Ministrem ds. Kombatantów. Uczestnicząc w jego konferencji prasowej w Lesznie, zorganizowanej dla prasy lokalnej skorzystałem z okazji aby zapytać go o dziadka Stanisława Buchowskiego. Nie miał wiele czasu na moją sprawę, ale obiecywał nią się zająć. Poprosił o sporządzenie notatki o poszukiwanej osobie, ale nigdy na nią nie zareagował. W takiej sytuacji zwróciłem się do brata Zdzisława, który tak jak i Adam Dobroński mieszkał w Białymstoku. Z jego relacji wiem, że historyk nie był w stanie stwierdzić z jakich źródeł wydobył dane odnośnie naszego dziadka.

W roku 1999 zwróciłem się do Centralnego Archiwum MSWiA w Warszawie, ale i tam nic nie uzyskałem. Podobnie bezskuteczna była prośba skierowana do Kongresu Polaków w Rosji.

W roku 2000 wystosowałem pismo do Konsulatu Generalnego RP w Kaliningradzie. W odpowiedzi uzyskałem informacje, że

„… Pan Buchowski mógł przebywać w niemieckim obozie dla jeńców wojennych;

– „Stalag – 1C” (od 1942 r. – 1 D, później – lager Nr 391), okręg Heidekrug (obecnie – Silute, Litwa);

-albo w jednym z obozów pracy:

– „Heilsberg” (2 km na południowy zachód od Ragnit);

– „Gross Friedrichsdorf II” (obecnie Gastellowo, Sławskij rejon);

– „Hochenbruch” w pobliżu Melauken (Liebenfelde), obecnie zalesie w rejonie Polesskim.”

Konsulat generalny sugerował jeszcze zwrócenie się do służby poszukiwawczej w Niemczech pod nazwą Internationaler Suchdienst w Arolsen.  Niestety nie wniosła ona do sprawy nic nowego, a jedynie obiecanki, że odezwie się jeśli coś znajdzie.

Kolejne nadzieje na odszukanie informacji o losie Stanisława Buchowskiego odżyły w roku 2007, kiedy przypadkowo z Internetu dowiedziałem się, że istnieje książka, opisująca sytuację we wsi Gawieniance, w wyniku której aresztowany został mój dziadek. Było to opracowanie Zdzisława Gwozdka pt. Białostocki Okręg ZWZ – AK, tom III – Wsypy i aresztowania (ISBN 83-913784-0-3) wydane drukiem w 2001 roku w Białymstoku. Na stronie 78 wspomnianej książki można przeczytać:

„Na placówce Sejny aresztowano:

Stanisława Puchowskiego, ur. 1903 r. ps. „Bąk”, za przynależność do AK oraz za to, że w jego domu partyzanci zastrzelili współpracownika żandarmerii, Władysława Izbickiego. Puchowski był dowódcą drużyny. Zamordowany został przez hitlerowców 4 maja 1943 roku.”

Informacja ta była nieścisła, zawierała co najmniej dwa przekłamania. Jedno, że nie było „Puchowskiego” w Gawieniancach, ale Buchowski; drugie – nie mógł zginąć w 1943 roku, jeśli był aresztowany w lutym 1944 r. Moją uwagę zwrócił też fakt, że przy tej informacji był odnośnik, sugerujący, że jest jakaś dokumentacja źródłowa, z której te dane pozyskano. Postanowiłem do niej dotrzeć. Szczęście jednak mi nie dopisało, gdyż autor książki w międzyczasie umarł. Wtedy zwróciłem się do kombatantów białostockich, od których dowiedziałem się, że Z.Gwozdek swoje materiały przekazał do miejscowego Instytutu Pamięci Narodowej.

Wizyta osobista w białostockim IPN niczego nie wyjaśniła. Wskazano, że dokument z tzw. „Kolekcji Zdzisława Gwozdka” jest wyciągiem z relacji pochodzącej z zasobu archiwalnego byłego ZBOWiD Oddziału w Białymstoku. W późniejszym piśmie z tej instytucji wskazano jedynie, że w zasobach IPN przechowywane są dwa dokumenty związane z osobą Stanisława Buchowskiego; protokół przesłuchania przez Okręgową Komisję Badania Zbrodni Hitlerowskich w Białymstoku w dniu 5.09.1968 r. Franciszka Okulanisa (szwagra poszukiwanego) oraz protokół przesłuchania z dnia 9.03.1973 r. Ludwika Czokajło. Treść ich zeznań sprowadzała się do potwierdzenia faktu aresztowania S.Buchowskiego i że do wsi rodzinnej nigdy nie powrócił.

W piśmie do IPN zapytywałem również czy nie można umieścić nazwiska dziadka na tablicy pamiątkowej w Gibach (czy gdziekolwiek indziej). Odpowiedź była jedynie wyjaśnieniem, że na pomniku w Gibach umieszczane są tylko nazwiska osób, które zostały aresztowane w czasie obławy augustowskiej (lipiec 1945 r.).

Na tym etapie poszukiwania Stanisława Buchowskiego utknęły. Nie znaleziono człowieka ani jego szczątków, nie znaleziono żadnych dokumentów z czasów po jego uwiezieniu przez gestapo. Nie było gdzie postawić świeczki.

Przez 70 lat od zakończenia wojny nikomu ze społeczności lokalnej, kombatantów, polityków, historyków nie przyszło do głowy, żeby ofiarę wojny, mojego dziadka i wielu innych z okolicy w jakiejś formie upamiętnić. Niech to zabrzmi jak zarzut w stronę społeczności lokalnej Sejneńszczyzny.

buch_stan_cment005

 

W roku 2011, na mój wniosek na cmentarzu w Sejnach pojawiła się skromna tablica z danymi i zdjęciem Stanisława Buchowskiego. Jej fundatorką była moja mama Jadwiga Szczudło. Tak więc dopiero po prawie 70 latach było gdzie postawić zapaloną Mu świeczkę.